Kilka tygodni temu udało mi się dostać (bardzo) krótki urlop.  Zawsze zależy mi na tym, aby początek sierpnia spędzać w Polsce. Są wtedy imieniny mojej babci i jest to dla mnie jeden z najważnieszych dni w roku. Nie było mnie tylko raz, 2 lata temu (ze względu na obrone pracy magisterskiej) i do dziś bardzo tego żałuje. Zwłaszcza, że były to jednocześnie okrągłe urodziny. Każde mogą być ostatnimi czy ostatnimi w takim składzie, więc choćby nie wiem co zawsze muszę tam być.

Te kilka dni to była okazja do spędzenia czasu również na działce. W tym roku i ja stałam się (balkonowym) działkowiczem, więc dostrzegłam czemu moja babcia tak kocha tam być, pracować, odpoczywać i czemu zawsze mnie prosiła, abym się z nią przeszła.

 

IMG_1145

 

To cudowne mieć tak zielone miejsce tak blisko domu. Szczególnie dla starszych ludzi to okazja do spotkań ze swoimi rówieśnikami, okazja do rozmów i poczucie, że jest się potrzebnym.

 

IMG_1106

Ten domek zbudowali moi dziadkowie, kiedy oboje byli tuż przed 80 urodzinami. Może nie wygląda najpiękniej, ale jest to taki patchwork ich całego życia. Każda część pochodzi z ich własnego domu. Przy remontach mój dziadek zwyle nic nie wyrzucał tylko składował w garażu czy piwnicy. Deski nad oknami do stara błazeria z kuchni a te pod oknami to stara podłoga. Nawet okna to okna z domu, łącznie z firankiami i żaluzjami. Wszytsko to towarzyszyło mi przez całe życie. Uwielbiam jego kolor.

Domek zwykle stoi otwarty, bo moja babcia wychodzi z założenia, że jak ktoś będzie chciał się włamać to i tak wejdzie. Nie potrzebnie tylko wyłamie zamek w drzwiach 🙂

IMG_1127

 

Setki kg świeżych jabłek, malin, pomidorów czy śliwek. Ile bym dała, żeby móc się tam teleportować chociaż na kilka godzin raz  w miesiącu.

 

IMG_1143

 

Wracając do domu miałam tylko mały bagaż podręczny. Nie przeszkodziło mi to, żeby większość mojego bagażu stanowiły zbiory z działki. Myśle, że moje dozwolone 10 kg miałam z 10 kg jabłek i gruszek. Jak dobrze, że nie sprawdzali i nie kazali mi otwierać  walizki…

 

IMG_1101

 

Tęsknie za tym miejscem. Tak samo jak za moją babcią i dziadkiem. W tym roku chyba jak nigdy wcześniej. I tęsknie za tą działką. Jak dobrze, że w tym roku dostarczyła nam wszytskim tyle radości.

Cały czas myśle do wiadrach malin, które można tam zrywać codziennie. Dziś miałam w koszyku 250 g opakowanie tych z supermarketu. Ale odłożyłam, bo malin tylko z dziłki babci. Własnoręcznie zrywane.

Dobrze, że jesteś działeczko. Pełna kwiatów, owoców i warzyw. Takich, które jeszcze mają smak, jaki miały kiedyś wszystkie owoce i warzywa, które się jadło.

 

IMG_1093

 

IMG_1137

 

 

Reklamy