Drogi pracodawco,

Znalazłam Twoje ogłoszenie na jednym z portalów. Szukacie pracownika. Ale znowu widzę, że nie takiego jak ja. Po raz kolejny jest więcej kryteriów, których nie spełniam. Nie mam 3-5 lat doświadczenia w branży, nie mam nawet 2. Nie znam programów, których oczekujecie. Nie znam, żadnego. Nie znam perfekcyjnie angielskiego, niemieckiego i 3 języka obcego. Nie jestem przebojowa, punktualna, łatwo nawiązująca kontakty i kreatywna. Ale za to mam to czego tak bardzo nie chcesz, czyli “9 to 5 mentality”, bo uważam, że człowiek powinien mieć przede wszystkim swoje życie i czas pracy jest czasem pracy, który powinny respektować obie strony.

Teraz trochę więcej o mnie. Mam prawie 28 lat i moje życie zawodowe rozpoczęte 10 lat temu uważam, za totalnie przegrane. Każda praca miała być tylko na chwilę, a z każdej zosatwałam długo za długo. Każdej w pewnym momencie tak bardzo nienawidziłam, że nie chciało mi się wstawać z łóżka. Przy czym tylko jedna dawała mi satysfakcjonujące pieniądze. Ale tylko w momencie kiedy angażowałam się w nią w 100% i do momentu kiedy sprawiała mi przyjemność. Pracowałam w 3 krajach i 8 miastach. Z każdej pracy to ja odchodziłam, w sumie z żadnej mnie nie wywalono co biorąc pod uwagę moje zaangażowanie jest dość dużym sukcesem (to chyba moje największe osiągnięcie zawodowe jak tak teraz na to patrze). Podsumowując przez 10 lat nie lubiłam żadnej  tych prac. W żadnej nie awansowałam, bo też za bardzo nie było jak. Jak było jak to nie był to awans,  który chciałabym się starać.

Potrafie za to robić bardzo dobre 2 wrażenie. Z pierwszym i trzecim idzie mi zdecydowanie gorzej. Moim byli już pracodawcy na początku zawsze nie byli do końca pewni czy mnie zatrudnić, czy mam umiejętności, doświadczenie. Gdy już się decydowali byli zwykle bardzo zadowoleni z mojej osoby. Po kilku miesiącach nie mogli na mnie patrzeć. To działało w 2 strony i i o raz kolejny jestem pod wrażeniem, że to ja zawsze odchodziłam pozostawiając za sobą wspólne poczucie ulgi. Nigdy nie potrafili mnie zwolnić, mięczaki.

Bywam punktualna. Ale to też do czasu, kiedy lubię swoją prace. Do momentu, kiedy lubie przychodzę sporo przed czasem, bo lubię spędzać w niej czas, nawet kiedy mi za to nie płacą. Jak zaczynam się spóźniać, bądź przychodzić na granicy spóźnienia oznacza to, że czas się pożegnać, bo właśnie zaczęłam nienawidzić tam bywać.

W międzyczasie udało mi się skończyć też studia. Studia, które były kompletną pomyłką, ale czasy i presja otoczenia były takie, że musiały być skończone. Nie pasował mi ani kierunek ani uczelnia. Nigdy też nie miałam ani dnia praktyki w swoim “zawodzie”. Nie wiem czy bym chciała bo na prawdę nie mam absolutnie żadnego pojęcia o logistyce. Sama idea wydaję się ciekawa, ale myśle, że przeczytanie 1 książki na ten temat dostarczyłoby mi większej wiedzy niż dostarczyły mi te studia. Wstyd mi nawet wpisywać nazwę uczelni w CV. Nie brzmi za grosz profesjonalnie.

Gdybym mogła cofnąć czas? Myśle, że podeszłabym do tematu bardziej profesjonalnie. Wybrałabym kierunek, po którym byłabym specjalistą (np.fizjoterapeuta itp.), a nie jednym z tysięcy niepotrzebnych magistrów bez perspektyw. Ale cytując Adasia Miałczyńskiego… “Cóż to za ponury absurd, aby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem…” Myśle, że były by to studia dzienne. Miałam możliwości finansowe, aby studiować w ten sposób, ale niestety za szybko chciałam być dorosła i podbijać świat. Teraz nie mam nawet za co go podbijać. Zreszto z moim nieszczęściem wypisanym na twarzy świat by się mnie chyba trochę przestraszył.

Nie tkwiłabym miesiącami i latami w firmach, które nic mi poza pieniędzmi nie dawały. Nie przyjełabym kilku propozycji pracy (wszystkich właściwie), a szukałabym dalej. Bo wiem, że po 10 latach mogłabym być w zupełnie innym miejscu.

Co do pasji… Cóż, znowu trudne pytanie. Nie mam żadnych. Nie mam ani jednej rzeczy, której poświęciłabym się w wolnym czasie. Podobno najlepiej aby nasza praca była naszą pasją. Kolejne pole, na którym jestem przegrana. Nie mam żadnego kierunku, w którym chciałabym się rozwijać. Próbuje sobie na to pytanie odpowiedzieć od lat, od jakiegoś czasu nawet bardzo intensywnie poszukuje odpowiedzi i nic nie przychodzi mi do głowy.

Drogie pracodawco… To chyba nie mnie szukasz.

A.

Advertisements