Nie wiem czemu mamy takie trudności aby o nich rozmawiać. W Polsce to zdecydowanie temat ciężki. Nie rozmawiamy, ale wiemy najlepiej że „ja mam mało, a ty to na pewno zarabiasz kokosy”. Nawet gdy rozmawiam na ten tamat z moją dobrą znajomą i mówie jak jest ona zawsze mi odpowiada „dobra, dobra ja wiem jak to tam u ciebie jest, JA to nie mam pieniędzy, ale TY… No proszę cie… „.

Tymczasem w chwili obecnej na prawdę ich nie mam i wcale nie ma oporów, aby o tym mówić. Kiedy miałam też nie miałam. Dobrze jest wiedzieć ile mniej więcej zarabiają nasi znajomi na podobnych stanowiskach, bo wtedy wiemy czego możemy oczekiwać od pracodawcy i na ile możemy wyceniać naszą pracę. Zwłaszcza, że w ogłoszeniach o pracę w Polsce zwykle żadnych sum się nie podaje.

Ostatni miesiąc był dla mnie bardzo ciężki (wrzesień). 2 tygodnie przed wypłatą już ledwo zipałam i dojadałam suchy prowiant zabunktowany po szafkach. Dlatego postanowisłam, że z październikiem będzie inaczej. Zapłaciłam rachunki, wypłaciłam pewną kwotę na jedzenie i ten miesiąc idzie mi bardzo dobrze. Dzięki uniknięciu zbędnych wydatków udało mi się oszczędzić kwotę jaką sobie zaplanowałam.

Wiem, że w życiu bywa różnie. Pieniądze raz są raz ich nie ma. Teraz ich nie ma, ale to nieznaczy, że za pół roku, rok moje życie nie będzie wyglądać zupełnie inaczej w kwestii finansów.

Teraz muszę obyć się bez kupowania ubrań, jedzenia na mieście. I idzie mi to lepiej niż się spodziewałam szczeże mówiąc. Na prawdę ubrania nie są w naszym życiu priorytetem. Są baardzo daleko w naszej drabinie potrzeb. I tracą na wartości jeszcze szybciej niż samochody. Dużo bardziej mnie cieszy zakup kaszmirowego golfu za 3 zł niż zakup nowej koszuli w Zarze, na którą muszę pracować cały dzień.

Jedzenie na mieście? Dużo bardziej cieszy mnie wypicie kawy w słoneczny dzień niż jedzenie dobrego obiadu w restauracji z widokiem na szarą jesień. A że teraz jesień właśnie to i z tego też nie było mi trudno zrezygnować.

Wydaje mniej, zarabiam mało, ale dzięki oszczędzaniu mam poczucie, że gdy zdarzą się miesiące bez pracy będę spokojna, bo coś na tym koncie będzie. Zreszto nigdy nie miałam kłopotów z oszczędzaniem. Już mając 18 lat miałam na koncie jakąś tam sumę dzięki sprzedaży w ostatniej klasie liceum używanych ubrań z lumpeksów na allegro. Zreszto dorabiałam sobie w ten sposób nawet mając pensje 5 krotnie wyższą niż ta, która pozwoliłaby mi przeżyć miesiąc. Zarabiając nawet małe pieniądze starałam się dużo oszczędzać. Tak jest i teraz zreszto. Myśle, że zarabiając te gorszę oszczędzam więcej niż niktórzy ludzie z pensją dużo wyższą od mojej.

Nasze wydatki to tylko kwestia priorytetów. Moje podstawowe wydatki to jedzenie, mieszkanie, rachunki i ubezpieczenie zdrowotne. Ewentualnie kończące się kosmetyki i soczewki kontaktowe. Reszte można odłożyć na lepsze czasy. Które wkrótce nadejdą. Wierzę mocno, że w ciągu najbliższych miesięcy. Bo kocham podróże i oczywiście, ze marze i trenczu Burberry. I cele motywują nas to dążenia do zmian.

 

Advertisements