Zaczeło się. Po kilku miesiącach przerwy znowu zaczełam szukać pracy. Dokładnie tydzień temu byłam na motywacyjnym spotkaniu ze znajomą, która uświadomiła mi, że moje życie wcale nie musi tak wyglądać. Że nie jestem skazana na słabo płatne prace, które mnie nie interesują i które nie dają mi możliowści rozwoju. Ustaliłam sobie termin do końca marca. Za 2 miesiące kończe moją obecną pracę, a 3 miesiące poświęcam tylko na szukanie. W sumie 5 miesięcy. Prawie pół roku, podczas których mogę nauczyć się tylu nowych rzeczy i uzupełnić braki. Wszytsko zależy tylko ode mnie.

W związku z tym, że nie jestem w sytuacji, że muszę ją mieć na już tu i teraz postawiłam pewne wymagania moim przyszłym pracodawcą. Po pierwszę musi to być praca, której nie podejmę jako chwilowa. Z perspektywą szukania w najbliższym czasie kolejnej. Chce robić rzeczy, które mnie zainteresują i którę dadzą mi możliwości rozwoju. W beznadziejnych pracach spędziłam ostatnie 10 lat. Koniec. Skończyło się. Zależy mi też na tym, aby była to firma która mieści się w Amsterdamie. Mam dość spędzania 3 godzin dziennie na dojazdach. Chce wychodzić z domu pół godziny przed jej rozpoczęciem i mieć możliwość powrotu także w ciągu pół godziny. Wstawać o normalnej porze, a po pracy mieć jeszcze czas na życie. Kolejną kwestią są pieniądzę. W związku z tym, że w przyszłym roku czeka mnie (mam nadzieje) przeprowadzka pieniądze są mi bardzo potrzebne i nie chce schodzić poniżej kwoty 1600 euro netto, co też nie stanowi dużo.

Wierzę, że w końcu mi się uda. Zmieniłam trochę strategie. Nie wysyłam do miejsc w których nie chce pracować. Najbiższe 2 miesiące to aplikacje na stanowsika, na których rzeczywiście chciałabym pracować.

Advertisements