Dziś przepisywałam kilka istotnych rzeczy z kalendarza 2016 do nowego. Przy okazji natknełam się na swoje postanowienia noworoczne. Było ich około 15. Przez cały rok były gdzieś z tyłu głowy, z czasem zapomniałam, że to były właśnie postanowienia. Z przykrością muszę stwiedzić, że nie udało mi się zrealizować żadnego. Absolutnie żadnego. Nie nauczyłam się dobrze angielskiego, nie nauczyłam się holenerskiego w stopniu większym niż umiałam go rok temu. Nie „wylaszczyłam” się. Nawet nie znalazłam pracy, której lubie. Tak na prawdę to postanowienia są ze mną codziennie, codziennie o nich myśle. Ale nic z nimi nie robie. Nie chce, aby kolejny rok znowu był taki.

Reklamy