Dzisiaj jest przedostatni dzień roku. Roku, który zdecydowanie nie był dla mnie zbyt łaskawy. Niestety mam świadomość, że w dużym stopniu z mojej winy. Nie mogę powiedzieć, że był zły, bo wydarzyło się coś złego. Problem w tym, że właściwie nie stało się nic nowego. Więc zamiast nazywać go złym, nazwe go po prostu nudnym 2016 rokiem (no ale jak się zaczyna takim Sylwestem… 😉

Na szczęście nowy rok to dobry czas do zaczynania od nowa. Moich postanowień na 2016 niezrealizowałam (żadnego!). Teraz nie mam żadych. Mam tylko marzenia. Chciałabym mieć więcej powodów do usmiachania się. Ale na to musi się złożyć też moja praca nad wieloma rzeczami.

Początek roku to będzie dla mnie nauka języka. Jestem w Holandii ponad 3 lata i strasznie wstyd mi, że cały czas nie mówie dobrze w tym języku. Prawdopodnie do końca marca nie będę zmieniać i szukać nowej pracy, więc swój wolny czas mogę temu w całości poświęcić. Nie wybieram się na razie na żaden kurs, bo spędziłam na takim 1,5 roku i jeśli sama nie będę się uczyć, to przesiadywanie na kursie nic mi nie pomoże. Choć na pewno trochę z niego wyniosłam.

Od maja chciałabym rozpocząć nową pracę. Oznacza to, że mam 4 miesiące na naukę. I jeśli tylko się przyłoże to mogę wtedy umieć dużo więcej, a tym samym zdobyć lepszą prace.

Nie zakładam, że od nowego roku będę mega aktywna fizycznie. Po prostu chiałabym bywać na siłowni dość reguralnie i lepiej się też odżywiać.

Od kilku miesięcy chodzi mi też po głowie pomysł założenia nowego bloga. Na początku roku chciałabym to zrobić i z każdym kolejnym miesiącem go rozwijać.

Nie wiem czemu, ale na prawdę czuje że to będzie dobry rok.

Advertisements