Tak jak wspominałam w tym roku zamierzam więcej blogować. Nie jest to jedno z noworocznych postanowień, bo takich nie robiłam po klęsce ubiegłorocznych, raczej jedna z małych przyjemności. Ten blog też nie jest głównym blogiem na którym zamierzam się skupić. Główny jest na razie w mojej głowie i mam nadzieje lada dzień w sieci.

Dzień rozpoczełam od mroźnego spaceru. Kierunkiem była restauracja ukryta w ogrodzie jednego z muzeów. Niestety okazała się zamknięta i skończyło się mega niezdrowym śniadanio lunchem w okolicach Rembrant huis. Atmosfera nie wydawała mi się jednak taka „cozy” jakiej pragnełam, więc kolejnym przystankiem była mała kawiarnia niedaleko mojego domu.

Te chwilę (godziny) w niej spędzone to esencja mojego idealnego sobotniego poranka. Dzbanek herbaty, przegląd prasy i gra w planszówki. Do tego niezobowiująca atmosfera, miejsce prowadzone z pasją i spokojna muzyka.

To kawiarnia jakiej poszukiwałam od lat. Jest tuż za rogiem.

img_1949

 

 

img_1950

 

ADRES:

Monks Coffee Roasters
Bilderdijkstraat 46H
1052 NB, Amsterdam

 

Advertisements